„Policz do dziesięciu” wciąga nie tyle dynamiczną akcją, co mroczną aurą i poczuciem niepokoju, który pochłania z każdą kolejną stroną. Zostaniesz wrzucony w gąszcz ciemnego lasu, obezwładniającego odrealnienia i tajemniczych wydarzeń mających korzenie w Irlandzkim folklorze. Odliczając do tytułowej dziesiątki na powrót poczujesz się dzieckiem, niekoniecznie rozumiejącym otaczającą rzeczywistość i świat tych poważnych, dorosłych ludzi. Nim otworzysz oczy i przestaniesz nucić pod nosem rytmiczną wyliczankę wszystko zniknie. Nie będzie już Twojej mamy. Nie będzie ukochanej siostry. Pojawią się za to postaci, z którymi niekoniecznie masz coś wspólnego. Zaczną wypytywać o zdarzenia z przeszłości, o rodziców – a raczej ich brak w Twoim otoczeniu. Poruszając najgłębiej skrywane struny emocji, zakopane pod powierzchnią prowizorycznego spokoju i szczęścia przypomnisz sobie historię sprzed lat. Mroczniejszą od samych czeluści piekielnych, niewygodna prawda będzie musiała wypłynąć na wierzch niezmąconej tafli hardo utrzymywanego milczenia. Gdy ukochana siostra prosi o dyskrecję, pomimo wszystko będziesz dotrzymywać danego słowa. Choćby się miał świat zawalić, uchronisz ją. Jej plan może być przy Tobie bezpieczny…

/Współpraca reklamowa z @wydawnictwomova /
Powieść Sinéad Nolan bardzo rezonował z moją wewnętrzną potrzebą wyłączenia i zwolnienia tempa. Przeniesienia się w małomiasteczkową okolicę otoczoną mistycznymi lasami i legendami przekazywanymi z pokolenia na pokolenie. Odliczanie zapoczątkowało powolne dochodzenie w sprawie zaginionej nastolatki i sekretów rodzinnych. Odkrywając problemy nawarstwiające się od lat pod ich rodzinnym dachem odczuwałam całą gamę negatywnych emocji – od rozczarowania, po żal i niesamowitą złość. „Policz do dziesięciu” bardzo przypominała mi vibem „Boga lasów”, którego czytałam z ogromnym zafascynowaniem w zeszłe wakacje i niejednokrotnie wracam do niego z nostalgiczną refleksją.

Obie historie poruszają tematykę zmagania się z samotnością, odrzuceniem, jak również uciekaniem w mroczny świat używek. W tym wszystkim ofiarami jak zwykle są nieletni, którzy zmuszeni są do przedwczesnej, przymusowej asymilacji ze światem dorosłych. Zrzucanie na nich brzemienia odpowiedzialności i niezależności dodatkowo uderza i pozostawia z poczuciem goryczy. Ten thriller psychologiczny niezaprzeczalnie wpasuje się w gusta czytelników ceniących sobie emocjonalność ponad dynamizm, jak również szeroko eksploatowaną warstwę psychologiczną ponad pędzącą akcję.
Powieść emanuje uczuciami, eksploruje ludzkie cierpienie i niejednokrotnie powraca do tematyki żałoby. Jesteśmy zmuszeni zderzyć się z takimi motywami, jak np. śmierć najbliższego członka rodziny. Autorka przedstawia nam oniryczną wizję dziecięcej wyobraźni zbudowanej na przypowiastkach przekazanych z ust dorosłych, które postępują w zdecydowanie niespodziewanym kierunku. Plot twist sprawił, że zatrzęsła mi się broda.


