„Gniazdo” podobnie do pozostałych thrillerów z dorobku Sary Antczak ma vibe typowego slashera, w którym sukcesywnie dochodzi do eliminacji postaci. Główną bohaterką w tym wypadku jest Sonia z działu HR odpowiedzialna za organizację imprezy integracyjnej dla swoich współpracowników. Pomimo ogromu przygotowań i starań, jakie kobieta włożyła w ten event, wszystkie zachowania kolegów z korporacji zwiastują klapę. Nadużycia substancji wszelkiego sortu prowadzą do zaognienia sytuacji, skutkują w kłótniach, a nawet i w grubszych spięciach. Choć zdaje się, że gorzej już być nie może, to poranek przynosi najbrutalniejsze rewelacje – sytuacja zdecydowanie wymknęła się spod kontroli, gdy odkryto ciało nowej pracownicy. To właśnie ten moment rozpoczyna lawinę nadchodzących m0rdów.
/współpraca reklamowa z @filiamrocznastrona /


W powieści od samego początku kreowana jest atmosfera niepokoju i wszędobylskiej tajemnicy. Każdy z bohaterów zdaje się skrywać jakieś sekrety, które mają zostać odkryte podczas rozwoju fabuły. Oczywiście autorka nie podaje niczego na tacy, a naprzemienna narracja dodatkowo miesza w głowach czytelników i podsyca zaciekawienie. Klasycznie już dla Sary, mamy do czynienia z zamkniętą przestrzenią, która nadaje temu korpo thrillerowi obezwładniającego poczucia klaustrofobii i osaczenia. Mnogość bohaterów może być dla niektórych problemem, ale oczywiste dla slasherowego typu literatury jest to, że im więcej ludzi do odstrzału – tym lepiej 🔪🩸


„Gniazdo” jest ostrzeżeniem, które zwraca uwagę na problem manipulacji, zawiści i zaufania. Często wokół nas pojawiają się osoby, które zbyt mocno wybielamy i postrzegamy za ideały, zazdrościmy im, nie dostrzegając tego, że nie należą do grona kryształowych. Fasady łatwo zniszczyć i odkryć paskudztwo skrywające się pod ich licem. Office thrillerów nie ma na naszej arenie zbyt wiele, więc myślę, że warto sięgnąć po tę angażującą historię – tym bardziej, że sezon nadchodzących zjazdów integracyjnych oficjalnie się zaczął🔥🍾

