Pierwsza księga nowej serii spod pióra Wojciecha Mazurkiewicza pt. „Pan popiołów”, to historia idealna na jesienną aurę. Choć nie mam zbyt dużego doświadczenia w uniwersum literatury dark fantasy, to raz na jakiś czas zdarza mi się sięgnąć po ten gatunek, szczególnie, gdy zainteresuje mnie opis fabuły i tak właśnie było w tym wypadku. „Pan popiołów” wymaga od czytelnika pokładów cierpliwości, gdyż należy do typowych slow burnerów, w których niepokój się żarzy, wydarzenia sprawiają wrażenie nieco onirycznych, niepowiązanych ze sobą, a mnogość bohaterów początkowo przyprawia o mętlik w głowie. Sporo tu wątków, a autor niespiesznie buduje fabułę z wielu niewiadomych, które oczywiście w pewnym momencie wskoczą na odpowiedni tor i połączą się ze sobą. Świat wykreowany przez Mazurkiewicza ocieka mrokiem, a nad bohaterami unosi się łuna gęstej mgły![]()
/ Współpraca reklamowa z Wojciech Mazurkiewicz /

Powieść ta należy do obszernych, gdyż autor zaserwował nam aż ponad pięciuset stronicową zapowiedź dłuższej serii, skupiającej się między innymi na tematyce związanej z wojną i religijnym fanatyzmie. Towarzyszymy bohaterom w wędrówkach nie tylko tych w dosłownym słowa znaczeniu, ale również na tych metaforycznych. Wewnętrzne rozterki głównych postaci, ich relacje międzyludzkie i dywagacje na temat wydarzeń z enigmatycznej przeszłości stanowią tu główne clue prowadzące nas do odkrycia tajemnic tego wielowymiarowego lore. Powolnie oplatające czytelnika losy kata pozbawionego wspomnień, jak również uwikłanego w intrygę księcia pozwalają poczuć głębię ich problemów i współodczuwać dylematy, które im towarzyszą.

Historia została spisana dość trudnym w odbiorze językiem, w którym sporo jest nazewnictwa, przestarzałych form, przydługich opisów, aczkolwiek wszystko to buduje atmosferę przenoszącą nas do odpowiedniej epoki i nadaje temu światu odpowiednio mrocznych barw. Gęstość językowa miesza się z równie ciężką scenografią przyprawiającą o dreszcze, a występujące tu rytuały nadają okultystycznego, niemalże gotyckiego sznytu. Debiut ten nazwałabym wymagającym, aczkolwiek bardzo dobrze wpasowującym się w ramy gatunkowe, co z pewnością docenią zagorzali czytelnicy dark fantasy. Z pewnością sięgnę po kontynuację, gdyż jestem ciekawa, w którą stronę potoczą się dalsze losy bohaterów tego uniwersum.


