Po genialnym „Haarze”, który rok temu brylował na Instagramie (i mam nadzieję, że nadal równie ochoczo po niego sięgacie – recenzję oczywiście znajdziecie na moim profilu) David Sodergren powraca z nowiutką pozycją na nasz rynek! „Grób Maggie” został jednak napisany przez autora dwa lata przed uprzednio wspomnianą powieścią. Gatunkowo mamy tutaj typowy slasher, czyli powieść grozy, w której ze strony na stronę będzie ubywało głównych bohaterów. Zaczyna się zwodniczo, bardzo duszno i nastrojowo, gdyż cofamy się do lat zamierzchłych, kiedy to polowania na czarownice i wiara w czarną magię była na porządku dziennym. Sztab mężczyzn wkracza do domu naszej tytułowej Maggie i postanawia rozprawić się z nią i szatańskim nasieniem noszonym w jej łonie raz na zawsze. Podczas brutalnego m0rdu kobieta przeklina całą ludność miasteczka i ich nienarodzone jeszcze pokolenia na wieczność. Złorzecząc odchodzi z tego padołu, a jak oczywiście ma się okazać na kolejnych kartach historii – Małgośka nie rzuca słów na wiatr.
/Współpraca ambasadorska Wydawnictwo Akurat/
Wybiegając w linię narracyjną czasów obecnych mamy do czynienia z tym samym szkockim miasteczkiem, dawno zapomnianym przez Boga. Jego wymizerniała, nieliczna ludność zdaje się rezydować tu za karę, domy w większości pozostają niezamieszkałe, jakby zrażone bronią biologiczną jakiegoś nieznanego sortu. Grupka znajomych szwenda się tutaj w poszukiwaniu jakichkolwiek ciekawych, aczkolwiek od lat nieistniejących atrakcji. Zmuszeni do przebywania we własnym, nielicznym towarzystwie parują się, pozostając nieszczęśliwymi kochankami i przyjaciółmi. Gdy w pewny nieprzystępny pogodowo wieczór do ich zazwyczaj uczęszczanego baru zagląda pewna rozwiązłą Amerykanka świat dosłownie zostanie przewrócony do góry nogami. Maggie postanowi wrócić po swoje i odpłacić się za wyrządzone krzywdy![]()
![]()
Powieść ta niesie znamiona typowych horrorów, które znamy z przełomu lat 80-90-2000tych! Takie wciągało się za dzieciaka przed kompem z koleżankami, czy podglądało przez zaciśnięte piąstki, gdy rodzice nie pilnowali. Typowa fabuła – grupka znajomych, problemy wieku nastoletniego i trudności z wejściem w dorosłość. Młodociane ciąże, nieprzemyślane decyzje i libido wybijające ponad kurek. Klasyczny schemat, który od lat nie zawodzi i dostarcza zabawy kliszą, której nigdy dość, odrobina nostalgii i całe hektolitry krwi. Nie da się odmówić Sodergrenowi wyobraźni w kategorii „jak zam0rdować na 1000 najgłupszych, ale najbardziej widowiskowych sposobów”. Autora uwielbiam za zabawę konwencją, czarny humor i błyskotliwe dialogi – z chęcią zobaczę tę szaloną historię na dużym ekranie i oczywiście każdą kolejną książkę spod jego pióra łykam w ciemno!
Podsumowanie maratonu czytelniczego: https://www.instagram.com/suspense_books/p/Dbd9yp7jY-p/









