„Zamęt” Kamili Bryksy, to powieść z kategorii tych, które wzbudzają w człowieku wyrzuty sumienia i prowadzą do przewartościowania codzienności. Autorka sięga po typowo thrillerowy motyw, czyli zaginięcie dziecka i przeprowadza nas przez szafę wypełnioną różnymi emocjami, zawieszonymi na wybitnie mrocznych wieszakach. Ten, który jako pierwszy zostaje nam wręczony jest wysoce druzgoczący, pozbawiony jakichkolwiek złudzeń.

Podążamy alejkami gdańskiego zoo w towarzystwie ojca i dwunastoletniego syna, Maksa. Chłopiec jest niezwykle mądry i ciekawski, raz po raz zagaduje rodzica, aczkolwiek ten zdaje się nieustannie błądzić myślami i poświęcać całą swoją uwagę własnej komórce. Od początku widać, iż jego zachowanie nie jest jednorazowym wybrykiem, a stałym elementem odseparowania emocjonalnego. Przykro obserwuje się relacje zaburzane nadmiernym korzystaniem z telefonu, w szczególności, gdy odbywa się to w towarzystwie dzieci ubiegających się o chwilę uwagi rodziców. Tutaj ta chwila dekoncentracji i ignorancja sprowadziła się do najgorszego z możliwych scenariuszy jakim jest zaginięcie chłopca. Zdruzgotany ojciec wpada w panikę, wyrzuca sobie w myślach najgorsze epitety i rusza spanikowany w poszukiwanie Maksa.

Na powierzchnię wypływa cała masa nieprzyjemnych rewelacji, życie relacjonowane w social mediach okazuje się bujdą, a kłamstwa zdają się przyćmiewać dobro, które powinno być głównym budulcem rodziny. Ten jeden dzień wywraca do góry nogami ich dotychczasowe życie i sprawi, że bez wyznania wszystkich grzechów współistnienie małżonków i odnalezienie dziecka okaże się niemożliwe.

Proza Kamili Bryksy jest niesamowicie dynamiczna, wciąga od samego początku i angażuje emocjonalnie. Kojarzyła mi się trochę narracyjnie z thrillerami psychologicznymi zachowanymi w konwencji domestic noir reprezentowanymi m.in. przez Magdę Stachulę, czy B. A. Paris. Manipulacje, zdrady, gra pozorów i lawina kłamstw przeplatają się tutaj z paniką i poczuciem niepokoju. „Zamęt”, to wyścig z czasem ku odnalezieniu tego, co najbardziej cenne, a niedoceniane – dziecka, które powinno być w centrum rodzicielskiego zainteresowania, a zostało zepchnięte na margines i postrzegane jako pewnik.

