„Nasze małe kłamstwa” zostały pierwszy raz wydane na naszym rynku w 2019 i właśnie wtedy miałam możliwość je przeczytać. Po tylu latach oczywiście fabuła zupełnie wyparowała mi z głowy, bo jak zapewne wiecie, ja mam kompletną sklerozę i ponowna lektura była dla mnie całkowicie świeżą sprawą. Nie wiem jak Wy, ale ja jestem ogromną fanką thrillerów psychologicznych w nurcie domestic noir, czyli tych opierających się na zamknięciu intrygi na linii małżeńskiej. Tak właśnie jest w tej historii – Sue Watson spisała opowieść owianą niesamowitą aurą niepewności, w której widmo zdrady i tajemnice z przeszłości odgrywają pierwszoplanową rolę.
/Współpraca reklamowa z @wydawnictwofilia/

Życie głównej bohaterki jest niczym z żurnala. Idealna pani domu, kupa pieniędzy w portfelu zapewniona dzięki wpływowemu mężowi, elegancka egzystencja na wymarzonym i odpicowanym od linijki kwadracie. Meble z najwyższej półki, tygodniami wybierany perfekcyjny odcień ścian w salonie, a na talerzach serwowane wyłącznie ekskluzywne dania. Jej praca opiera się na dbaniu o najwyższy poziom perfekcjonizmu, którym otacza członków swoich rodziny. Każda z nas mogłaby jej pozazdrościć i pomarzyć o takim pławieniu się w luksusie u boku wymuskanego przystojniaka na co dzień ratującego ludzkie życia…![]()

„Niestety, już od samego początku ta cukierkowość zdaje się mieć drugie, mroczniejsze dno. Kojarzycie tę grę „Simon says…” – wszelkie ruchy wykonywane przez Marianne podlegają ocenie bezwzględnego Simona, krytykującego jej wybory i bezpardonowo zdeptującego jej poczucie własnej wartości. Obdzierając kobietę z resztek godności i sprowadzając ją permanentnie do poziomu graniczącego z mułem oceanicznym, Simon jawi się z każdą kolejną stroną czarnym charakterem tej powieści. Jednak psychiczne fikołki przeskakujące raz po raz się w jaźni Marianne powodują, że sami już nie wiemy co tu jest prawdą, a co efektem jej halucynacji![]()
„Nasze małe kłamstwa”, to thriller wciągający, dynamiczny i przede wszystkim mącący w głowie. Psychoza, zdrada, obsesja, a może jeden wielki blamaż? Przekonaj się sam!


