„Jak we mgle” Sarah Pekkanen, to typowy slow-burner z gatunku thrillerów psychologicznych dotykający sfery toksycznych relacji. Początkowo ograniczamy się do niezdrowych rodzinnych sekretów na linii matka-córka, by finalnie eksplorować całą gamę kłamstw nawarstwiających się w związkach międzyludzkich. Oszustwa wychodzą tu na front, przejmując dowodzenie nad wszelkimi motywacjami głównych bohaterów. Jedną z postaci władających szerokim zapleczem zatajonych prawd jest Ruth Sterling, matka Catherine, która jako nastolatka zaszła w ciążę i od tamtej pory była zmuszona radzić sobie na własną rękę. Odrzucona przez bliskich odeszła z domu rodzinnego i oddała się w pełni opiece nad dzieckiem. Ta chwila sprawiła, iż jej całe życie toczy się wokół córki. Ostatnimi czasy jej głowę zaczęła przyćmiewać gęsta mgła niepamięci, sprawiająca, że co rusz zapomina o różnych wydarzeniach, oraz myli kolejność wykonywanych czynności. Catherine podejrzewa u niej przedwczesne objawy Alzheimera, które zdają się być dziedziczone w tej rodzinie po kobiecej linii genetycznej.
/Współpraca reklamowa @gorzka.czekolada.wydawnictwo/


Głównym problemem moralnym poruszanym w „Jak we mgle” jest niepisana granica dzieląca białe kłamstwo od tego poważniejszego, rzutującego na jestestwo. Matka spisując pamiętnik wypełniony wspomnieniami ze swojego dzieciństwa i nastoletnich lat postanowiła zwierzyć się własnej córce z wszelkich tajemnic, które dotychczas pozostawały wyłącznie w sferze jej wewnętrznych rozterek. Zanim ogarnie ją całkowite widmo niepamięci, a umysł wypełnią coraz to większe luki, kobieta pragnie spisać ostatni testament.
Narracja Sarah Pekkanen jest powolna, jednak nie brak w niej emocjonalnych elementów, burzliwych scen i traumatycznych tematów. Bolesne doświadczenia zapisane w genetyce rodziny przejmują czytelnicze serca i pochłaniają bez reszty. Angażująca proza, szczególnie pod względem motywów tu obecnych sprawi, iż zaczniesz żyć problemami głównych bohaterek, nie wiedząc komu kibicować aż ku samemu finałowi. Jest tu kilka plot twistów, lecz dopiero ostatnie wersy dają poczucie satysfakcji i pozostawiają czytelnika z obezwładniającą świadomością kompletnej manipulacji🤯👀


