„Jak marynarz przywiązany do masztu Nina doświadczała prawdziwej udręki – zwierzęcego pragnienia, którego nie potrafiła wyjaśnić. Przemocy uczuć, namacalnego głodu. Rozpaczy każącej rzucić się w pustkę i zostać wybraną – albo wręcz przeciwnie.”
/współpraca reklamowa patronacka z Wydawnictwo Aura /

Dwie główne bohaterki i dwa zupełnie odmienne światy. Pozornie każda z nich ma wszystko, na dany moment życia, w którym aktualnie się znajduje. Nina, to piękna i witalna studentka drugiego roku. Jednak jej największym marzeniem na chwilę obecną jest stanie się członkinią elitarnego Domu – ekskluzywnego stowarzyszenia cieszącego się doskonałą renomą. Dom otwiera furtkę do wszelkich sukcesów na arenie akademickiej, automatycznie obdarzając daną osobę szacunkiem i ogólnym zainteresowaniem, chroniąc przed nieprzyjemnościami. Drugą postacią, której będziemy się przyglądać jest Doktor Sloane Hartley, młoda mama zmagająca się z problemami okołorodzinnymi. Jej powrót do pracy po osiemnastomiesięcznym macierzyńskim przyprawia o zaniepokojenie, w małżeństwie wszystko jakby siadło i się wypaliło, a jej wewnętrzna kobiecość została pogrzebana pod stertami pieluch. Kobieta ubolewa nad zatraconą urodą, niesatysfakcjonującym mężem oraz niemożnością rozwoju na arenie zawodowej.


„Girl dinner” określany jest mianem horroru lecz oscyluje wokół totalnej obyczajowości okruszonej grozą codzienności wywodzącej się poniekąd z pojęć okołofeministycznych. Kobiety rozprawiają się nad trudami związanymi ze społecznych zobowiązań, powinności, ale i własnych niezaspokojonych i ukrytych pragnień. Jedną z nich jest oczywiście niegasnąca potrzeba bycia stale młodą i piękną, docenioną na rynku pracy, jak również w zaciszu własnego domostwa. Dwa skrajnie różne podejścia prowadzą obie bohaterki do podjęcia decyzji, by dołączyć do stowarzyszenia. Z jednej strony mamy gasnące pożądanie ze strony długoletniego partnera, a z drugiej niepokojące zainteresowanie wykazywane przez niepożądanych mężczyzn. To pokazuje, jak kobiety na różnych etapach życia potrzebują wsparcia i przynależności do siostrzeństwa, oferującego pomoc i solidarność.


„Girl dinner” od Blake to przedziwna opowieść w stylu m.in. „Nocnej suki” oraz „Wizyty”, która z pewnością poruszy, rozbawi, ale i przyprawi o dreszcze niejednego czytelnika. Wydaje mi się jednak, iż damskie grono odnajdzie w niej więcej tematów, z którymi będzie mogło się identyfikować. Pod płaszczem obyczajowości autorka ukryła masę nawiązań do świata grozy z elementami body horroru i kanibalizmu. Zachowanie konwencji dark academia zadowoli czytelników lubujących się w mrocznych, uniwersyteckich sceneriach, a pomieszanie świata studentów w zderzeniu z ludźmi, którzy są na etapie zakładania rodzin i rozwijania karier idealnie się dopełniają, jednocześnie wysoce kontrastując.

