„Wieczór panieński” Agaty Zamarskiej, to moje kolejne spotkanie z twórczością autorki, która podąża w coraz to bardziej dopracowanym, pełnym emocji i zawiłości fabularnej narracyjnym sznycie. Po maratonie czytelniczym z thrillerami psychologicznymi, który miałam okazję przeprowadzić we wrześniu na swoim profilu po każdą kolejną książkę autorki sięgam już na pewniaka, bez jakiejkolwiek dozy wątpliwości.
/ Współpraca reklamowa z @filiamrocznastrona /

Wyobraźcie sobie domek na skraju lasu i grupkę dziewczyn gotowych na party hard. No, może teoretycznie, bo jak wiadomo, w każdej ekipie mamy mieszankę charakterów, a iskrzące spiny wewnątrz hermetycznie zamkniętej, kobiecej społeczności stanowią idealny przepis na klaustrofobiczny thriller psychologiczny. Pozornie lubiące się i szanujące wzajemnie swoje odmienności pod wpływem emocji i napojów wyskokowych zaczynają doprowadzać do zagęszczania powietrza. Toksyczność wylewa się z każdego wypowiedzianego słowa, a maski opadają z kolejnymi godzinami. Gdy impreza nakręca się do niebezpiecznie gorącego poziomu, grupka kobiet rozprasza się w różnych kierunkach i pogrąża w odmętach własnego ja. Na wierzch wypływa cała gama żalów skrywanych od lat oraz tajemnic, o których żadna z nich nigdy nie chciałaby wspomnieć w obecności drugiej. Plugawe wnętrza bohaterek zostaną uwydatnione w ich paskudnych czynach, a poranne zniknięcie panny młodej okaże się głównym zapalnikiem do nakreślenia skazy na życiorysach każdej z nich. Już nigdy nic nie będzie takie samo…

„Wieczór panieński”, jak i pozostałe książki autorki dostaniecie w wersji audio i tak właśnie zapoznałam się z tą opowieścią. Ten thriller psychologiczny jest idealną propozycją na jedno przesłuchanie, gdyż okazuje się niesamowicie wciągającym i intensywnie angażującym towarzyszem do spacerowania, czy wykonywania jakichkolwiek aktywności. Jeżeli lubisz wyłączyć się z szarej rzeczywistości i nabijać kroki w towarzystwie wrednych koleżanek, zdradzających mężów, by na koniec odetchnąć z ulgą, iż to wszystko, co działo się wokół Ciebie okazało się wyłącznie fikcją – sięgaj śmiało! Wszystkim Wam życzę jak najmniej tak paskudnych ludzi w Waszych życiach, ale umówmy się – fabularnie nie ma nic lepszego, niż tona kwasu wylanego na nieświadomego, aczkolwiek żądnego dramy czytelnika 😈

