Kolejny włoski kryminał, który w tym roku trafił na mój regał i bez dwóch zdań trafi do mojej tegorocznej topki. „W gąszczu kłamstw” autorstwa Tommaso Pagano kryje w sobie wszystko, czego oczekuję od tego gatunku, a nawet i o wiele więcej, gdyż z każdą kolejną stroną rozpływałam się nad pięknem, a zarazem prostotą prozy. Czytając tę powieść przeniosłam się na Sycylię, która oczarowała mnie swoim klimatem podczas podróży, dzięki czemu jeszcze lepiej mogłam wsiąknąć w jej kontrastującą aurę. Wyspę charakteryzuje niebywałe piękno natury, które zderza się z ludzkimi zaniedbaniami, wszędobylskim brudem i zniszczeniami infrastruktury. W ciasnych uliczkach miejskiej dżungli czai się mrok ukryty w człowieczeństwie, który tylko czeka na odpowiedni moment, by uderzyć z impetem.
/ Współpraca reklamowa z Oficyna Literacka Noir sur Blanc /


Autor z idealnym rozpędem wprowadza nas w świat sycylijskich mafii oraz służb zmagających się z przestępczością grasującą na pokrytych kurzem alejkach. Wyraźnie wyczuwalna jest tutaj problematyka, z jaką zmuszone są zmagać się lokalne władze, co buduje obraz na którym Pagano rozrysował najważniejszą linię fabularną. Obraz ten składa się z wielu postaci, aczkolwiek to dwoje imienników – trzynastoletni wnuk wraz ze swoim dziadkiem kroczą ramię w ramię przez ten nieidealny świat. Matka chłopca, Anna Musumeci, popełniła (domniemane) samob.jstwo, gdy ten był zaledwie trzylatkiem. W ostatnim czasie pojawiły się pewne poszlaki, jak również doszło do niepokojących wydarzeń w ich domu, przez co ekipa dwóch Tommasów postanawia podjąć próbę rozwiązania zagadki sprzed lat, pragnąc udowodnić, iż Anna została zamordowana.

Przeplatanie rozdziałów pisanych z perspektywy dochodzenia prowadzonego przez zawodowców z tym, którego podjęli się totalni laicy okazało się świetnym rozwiązaniem. Nie będę ukrywać, iż moje serce skradła tu relacja na linii dziadek-wnuk, dzięki której nie mogłam oderwać się od tej historii. Stary Tommaso dostarczał sporo rozrywki swoimi perwersyjnymi docinkami w stronę młodego, popychając go nieustannie w ramiona każdej kobiety, która stanęła im na drodze. Uzależniony od pornografii dziadek przyprawiał o ciarki żenady, jednakże motywacje jakie kryły się głęboko w jego sercu były wysoce rozczulające. Stęskniony za cielesnością, utraconą miłością swego życia nie potrafił inaczej sobie poradzić z obezwładniającym bólem. Jego relacja z kotką również doprowadziła mnie do łez, pokazując, że często najczystsze intencje zamieszkują w środowiskach o pozornie odpychającej naturze.

Ten męski świat został spisany wyjątkową narracją – cały czas miałam poczucie, że rozmawiam z bohaterami powieści, jestem uczestnikiem całego zamieszania. Miałam wrażenie przedstawienia opowieści jednym ciągiem, słowotokiem postaci – choć narracja była trzecioosobowa, to wyraźnie odczuwalne były emocje każdej z zaprezentowanych postaci. Niebywała psychologia, głęboka proza i cudowne umiejscowienie na płaszczyźnie obyczajowo- geograficznej. COŚ NIESAMOWITEGO! Zakończenie druzgocące – 10/10, zostałam pozostawiona bez słów, oszołomiona. Nigdy tego nie zapomnę.

