„Tropem mordercy. Tom 1: Sursum Corda.”, to historia rozpoczynająca zupełnie nowy cykl kryminalny spod pióra dwudziestosiedmioletniej magister antropologii – Justyny Rosiak. Autorka zawodowo zajmuje się m.in. nauką biologii, analizą materiału szkieletowego i sporządza analizy antropologiczne, stąd też czuć w niniejszej powieści sznyt specjalisty i ogromną pasję względem danej dziedziny.
/Współpraca reklamowa – Warszawska Firma Wydawnicza/
Wydarzenia tej historii zaprowadzą nas do opuszczonej ruiny, w której zastaniemy brut4lnie zainscenizowaną scenę popełnionej zbrodni. Główna bohaterka tego tomu (i prawdopodobnie headlinerka całej serii) nadkomisarz Zofia Zawadzka zostaje wezwana wraz ze swoimi posiłkami do miejsca, w którym znaleźć mają nie tylko m4rtwą kobietę, ale również bezczelną inscenizację rodem z h0rroru. Spreparowane ludzkie serce ułożone na blacie stołu w ciemnym pomieszczeniu opatrzono napisem z zaschniętej ludzkiej kr.wi – „Sursum corda.” Już samo to wskazuje na zamierzone działanie psychopatycznej i nielękającej się niczego jednostki. Człowieka wysoce zaburzonego, który nie cofnie się przed niczym, by zrobić widowisko i dopiąć swego – wymierzyć sprawiedliwość, wedle swoich własnych idei.

Ta niespełna stusześćdziesięciostronicowa opowieść łączy w sobie wiele motywów, jak również przedstawia nam pogląd na sprawę z dwóch perspektyw – organów ścigania oraz złoczyńcy. Narracja spisana jest oczyma narratora wszechwiedzącego, który zderza ze sobą te dwa światy i naprzemiennie zaglądając do każdego z nich udostępnia nam możliwość śledzenia prowadzonego dochodzenia, jak również bezpardonowego obserwowania poczynań naszego czarnego charakteru.

Choć książka objętościowo jest bardzo skromna, to kryje w sobie ogromną moc ciekawostek antropologicznych. Dochodzenie prowadzone jest w sposób dynamiczny i ciekawy, co pozwala łyknąć tę książkę na jedno posiedzenie. Językowo również nie należy do nad wyraz patetycznych, wyniosłych – czuć tu żywą konwersację, nie ma nadmuchanych frazesów, ani też nadmiernej wiązanki wulgaryzmów. Podobało mi się budowanie głównych postaci, w szczególności kreowanie całego uniwersum wokół Zawadzkiej oraz przedstawienie zaplecza motywacyjnego, które wpłynęło na ukształtowanie behawioralne m0rdercy. Motyw zemsty zawsze się sprawdza, a seryjne polowanie na chodzące łupy w celu oddania pięknym za nadobne nigdy nie przejdzie do lamusa w tematyce kryminalnej. Polecam i wypatruję kontynuacji z niecierpliwością.

