„Splendor” ocieka luksusem, grubymi pieniędzmi, światem gwiazd i mrokiem. Najnowszy thriller psychologiczny spod pióra Miki Modrzyńskiej, to pierwsza powieść autorki, z którą miałam styczność. Zaskoczyło między nami od samego początku, gdyż historia przypominała mi vibe „Rezydencji Konstancin” zmieszanej z „Pomocą domową” i byłam ogromnie ciekawa, w jaki sposób zostanie ona rozegrana. Mamy tu młodą dziewczynę, Melanię Szlachcic, której ojciec zmarł na zawał, w co ona sama nie do końca dowierza. Postanawia zatem zatrudnić się jako sprzątaczka w letniej rezydencji Emila Wilnera, jednej z największych gwiazd polskiego kina. Kobieta podejrzewa, iż jego śmierć była częścią czegoś większego, po czym zatarto wszelkie ślady i pozbyto się go, niczym niechcianego śmiecia.
Sprzątając po licznych i podejrzanie regularnych imprezach, kobieta coraz bardziej dostrzega elementy mrocznej układanki i zaczyna łączyć kropki. Dochodzi do wniosku, iż wpadła w sam cyklon kłamstw i sekretów, które ma nadzieję eksplorować podczas nocnych przyjęć i dziennego myszkowania w przedmiotach właściciela rezydencji.

Nie tylko kreacja bohaterów stanowi główny atut „Splendoru”, ale i relacje, które się między nimi budują. Suspens nie został wykreowany w sposób tradycyjny, tutaj iskrzy od niedopowiedzeń na wielu płaszczyznach. Poczucie niepewności towarzyszy nam podczas przeczesywania luksusowego domu, niebezpieczeństwo czyha ukryte w czterech ścianach. Goście przychodzący na grubo zakrapiane imprezy, na których nie brakuje również pigułek wszelkiego sortu o naturze wysoce wyskokowej powodują liczne niedomówienia, a pod wpływem intoksykacji dochodzi do niepokojących zdarzeń. Niemy krzyk o pomoc miesza się tu z basem dudniącym z głośników, a wypchane kieszenie sugerujące o bogactwie, kontrastują z biedą nie tyle otoczenia, ale wnętrza dusz celebrytów i ich znajomych.
Puste relacje, niebezpieczne substancje, zagrażające życiu wydarzenia. Luksusowa kolonia Złota Zatoka tylko pozornie sprawia wrażenie oazy, gdyż jej wnętrze wręcz dudni parszywymi intencjami.

„Splendor” dosłownie połknęłam w jedno popołudnie, gdyż nie sposób się od niego oderwać. Uwielbiam historie, w których relacje międzyludzkie wysuwają się na prowadzenie, dzięki czemu mogę się bardziej zaangażować w daną historię. Świat celebrytów fascynuje i zawsze chętnie zaglądamy do ich domów, doszukując się mrocznych tajemnic i węsząc spiski, jakie się między nimi knują👀👀



