„Opowieści z Czarnego Archiwum” Agnieszki Gładzik, to międzygatunkowa eksplozja rozbudzająca czytelnicze zmysły. Prezentując Wam zapowiedź zapytałam o to, czy aż tak szalona mieszanka może zdać egzamin i odpowiedzieliście zróżnicowanie, choć chyba więcej było obaw o ilościowy przesadyzm, wszak mamy tu do czynienia z powieścią przygodowo-historyczną, w której rezonują elementy fantastyczne, zahaczające o horror. Rozpoczynając lekturę dałam się wpuścić w sam środek sceny, która z impetem wprowadza nas w brutalne realia życia na Pomorzu w 1630 roku. Najważniejszym wydarzeniem od którego prowadzona jest cała fabuła okazuje się morderstwo Ulryka von Wensee i przejęcie męskiej tożsamości przez jego własną żonę. Mogłoby się wydawać to niemożliwym do osiągnięcia, lecz kobieta posiada niemałą krzepę, a jej męża od dłuższego czasu nie widziano w okolicach, na które ma się udać
W towarzystwie osobliwych kompanów wyrusza w podróż do Szczecina, a po drodze towarzyszą jej liczne nieprzyjemności i wydarzenia nie z tej ziemi. Po kolei poznajemy perspektywę i historię każdej postaci, co pozwala nam bliżej zaznajomić się z ich motywacjami, jak również wewnętrznymi pragnieniami. Mamy również możliwość zajrzeć do ich najmroczniejszych zakątków psychiki, podążając wraz z nimi poprzez świat pustoszony przez wojnę, zarazę i głód.
/ współpraca reklamowa z @szaragodzina /

Ta wielogatunkowa kompilacja momentami faktycznie potrafi przyprawić o zawrót głowy, gdyż pomijając mnogość bohaterów, otrzymujemy wraz z nimi niepowiązane ze sobą liczne opowieści przepełnione brutalnością, bezkompromisowością i bezemocjonalnym podejściem do ludzkiego życia. Treść eksploruje wnętrza niepozbawione plugawości, oraz podejmuje się bezwzględnej dywagacji nad naturą tożsamości – zarówno męskiej, jak i damskiej. Proza prezentowana przez autorkę jest nowatorska i odważna, przeplata prawdę z wydarzeniami wysoce metafizycznymi, natury fantastycznej, co sprawia wrażenie zawiłej, onirycznej, jak i doprowadza do załamania ram logiki. W tym wszystkim jednak przez opowieść płynie się z prądem, gdyż Gładzik operuje przystępnym językiem i lekkością narracyjną.

Motyw drogi osadzony w realiach wojennych siedemnastowiecznego Pomorza stanowi również metaforę drogi pokonywanej w głąb wewnętrznego ego. Chaos wydarzeń odzwierciedla burzliwy przebieg ówczesnych czasów, brak zrozumienia, liczne nierówności społeczne i problemy związane z chorobami wenerycznymi. „Opowieści z Czarnego Archiwum” osaczają mroczną aurą tajemniczości i serwują podróż wypełnioną wspomnieniami, o których wielu chciałoby zapomnieć. Zjawiska nadprzyrodzone dodają okulistycznego vibe’u i z pewnością trafią w gust wielbicieli bytów paranormalnych!



