Przez wiele lat „Jej sekret” był zakopany w morzu innych tajemnic, bezpiecznie skrywany przed ludźmi, których poznała w dorosłości. Rodzinne traumy głęboko wyryły się na jej psychice pozostawiając niemożliwe do usunięcia piętno. Krok w krok podąża za nią niepokojące przekonanie, iż przeszłość ją dopadnie i karma wróci z nawiązką. Bez skrupułów odegra się na jej idealnym życiu i zniszczy wszystko, czego się dorobiła. Zabierze ciepło domowego ogniska, rozszarpie na strzępy to, czego brakowało jej w dzieciństwie.
/ współpraca reklamowa z @filiamrocznastrona /

Nicole Trope wykreowała powieść, w której silnie wybrzmiewa motyw zemsty i toksycznych relacji rzucających cień na psychologię postaci, ich motywacji i doczesnej egzystencji. Mamy tu typowy thriller psychologiczny z szeroko rozrysowanym tłem obyczajowym, gdzie każde wydarzenie z przeszłości rzutuje na teraźniejszość. Te dwie linie czasowe idealnie współgrają ze sobą podsycając ciekawość czytelnika i zmuszając do kontynuowania lektury nieprzerwanie, ku samemu końcowi. Gdy codzienność naszej dorosłej już bohaterki, szczęśliwej matki i żony, zostaje zakłócona niepokojącymi zdarzeniami dojdzie do nieuchronnej konfrontacji z błędami popełnionymi przed laty.

„Jej sekret”, to ciąg retrospekcji przenoszących nas do patologicznego domu wypełnionego troskami, cierpieniem, niesprawiedliwością, jak również konsekwencjami tych bolesnych zajść. Autorka przedstawia nam w dwojaki sposób, jak mogą potoczyć się losy osób, które dorastały pod jednym dachem toksycznego domostwa.

Z prozą autorki miałam już niejednokrotnie do czynienia i stwierdzam, iż w jej narracji można odnieść wrażenie „czegoś” osobistego, gdyż przenosi ona na czytelnika ogromny ładunek emocjonalny. Powieść jest momentami bardzo smutna, raz po raz dostarcza ciarek niepokoju i nieustannie trzyma w napięciu. Traktując o krzywdach doświadczanych w dzieciństwie jednocześnie stanowi wiarę w lepsze jutro, wypełnione nadzieją i mocą przebaczenia.


