Nawet sobie nie wyobrażacie, jak bardzo ucieszyłam się na powrót do świata zmalowanego piórem Patricii Highsmith! Jej twórczość odkryłam dzięki ubiegłorocznemu wznowieniu @oficyna_noir_sur_blanc powieści „Krzyk sowy”, jak również „Słodka choroba”. Psychologiczny sznyt wszechobecny w prozie autorki bez wątpienia jest ponadczasowym fenomenem, a większość wydarzeń charakteryzuje niesamowicie aktualny wydźwięk, pomimo upływu wielu lat.
/ Współpraca reklamowa z @oficyna_noir_sur_blanc /

W „Drżącej ręce fałszerza” Highsmith wzięła na tapet gorący i egzotyczny tunezyjski klimat, w którym ulokowała Howarda Inghama – młodego, nowojorskiego pisarza. Bohater powieści przybył tu w celu napisania scenariusza, jednakże całe przedsięwzięcie zostaje spalone, gdyż w międzyczasie dochodzi do niespodziewanego wydarzenia. Jego kolega, a jednocześnie wspólnik biznesowy nie dociera do Tunezji, co stawia projekt pod znakiem zapytania.

Autorka zwraca uwagę na przepełnioną kontrastami mentalność amerykańską w zderzeniu z lokalną społecznością. Różnice natury religijnej, kulturowej i etycznej wychodzą na piedestał, tylko po to by podkreślić ich wpływ na wewnętrzne rozterki pisarza i jego zażyłości z innymi postaciami występującymi na kartach powieści. Odcięty od przyjaciół i swojej wybranki serca angażuje się w znajomości z ekscentrycznym Amerykaninem parającym się wątpliwej natury działaniami propagandowo-politycznymi i Duńczykiem – Jensenem. Uciekając przed prozą samotnego życia na obczyźnie, Howard oddaje się spisaniu powieści psychologicznej, która w zdarzeniu z niepokojącym zajściem zaczyna przybierać niemalże rzeczywistego wymiaru. Mężczyzna wątpi w moc własnych wspomnień, próbuje ukryć przed innymi to, czego był świadkiem – jednakże sam do końca nie jest przekonany, co do obrazów rezydujących we własnej głowie.
„Drżąca ręka fałszerza”, to bardzo powolna, niemalże metaforyczna powieść psychologiczna obciążona dramatycznym ładunkiem i przepełniona napięciem złożonym z niewiadomej. Jej bohaterowie zostali wykreowani, jako pełni skaz, nieidealni i popełniający błędy, co stanowi podmiot moralnych dywagacji. Myśli Inghama pochłaniają większość linii fabularnej, skłaniającej się ku fatalistycznemu wydźwięku pojęcia romantyzmu i obyczajowości z nutką kryminału. Dni spędzone w Tunezji upływają mężczyznom na popijaniu lokalnego alkoh0lu, rozważaniach nad ideologią i snuciem niejednoznacznych refleksji prowadzących do podjęcia kluczowych dlań decyzji.

