„Nigdy nie jesteśmy w stanie ocenić znaczenia naszych działań, niezależnie od tego, jak błahe i nieważne mogą nam się wydawać. Jakaś interakcja, która trwa zaledwie ułamek sekundy, może na zawsze zapisać się w pamięci innej osoby.”
Współpraca ambasadorska z Wydawnictwo Akurat
Zastanów się chwilę i wróć do wybranego momentu ze swojego dzieciństwa. Jaki obraz, jako pierwszy stanął Ci przed oczami – taki, który przywodzi na myśl przyjemne, czy negatywne konotacje?
Ten cytat ogromnie wybrzmiewa, szczególnie w zestawieniu z dalszymi wydarzeniami „Człowieka z dymu”, jak również ogólnej sylwetki seryjnego m0rdercy. Czasami nie wiemy, nawet się nie domyślamy, nie analizujemy tego, jak bardzo nasze działania mają wpływ (chcąc, nie chcąc) na innych ludzi. Nawet pośrednio – mimika, gest, ton głosu, lub zwyczajne postawienie się w złym miejscu, o złej porze. Ludzie zmagający się z wewnętrznymi demonami, albo szczególnie nieprzystępnymi czynnikami zewnętrznymi takimi jak zaburzony obraz rodziny w dzieciństwie, prz3moc domowa, odtrącenie ze strony rówieśników – są nad wyraz podatne na tego typu wpływy. Najnowszy tytuł spod pióra Alexa North traktuje właśnie o wybitnie skrzywionych pod względem etycznym jednostkach, z nadszarpniętą psychiką i postrzeganiem rzeczywistości przez zdeformowane szkła.

Pamiętam, jak dziś ten dziki szum, gdy wychodził „Szeptacz”. Choć nie miałam jescze bookstagrama i swoje wybory książkowe opierałam głównie na wpisach z grup czytelniczych oraz polecajkach pierunwieskądjeszcze, to ten tytuł dosłownie wyskakiwał na mnie zewsząd i szeptał natarczywie – kup i czytaj. Oczywiście długo szeptać nie musiał, bo jego motywy totalnie do mnie przemawiały i wiedziałam, że przepadnę. Tak też się stało. Tamtego czasu byłam nim oczarowana i dosłownie zdominował moje myśli. Premiera „Człowieka z dymu”, czyli najnowszego thrillera psychologicznego Alexa North przywróciła te ciary ekscytacji, które wówczas mi towarzyszyły.

Ponownie zapowiedziano nam motyw seryjniaka z dziecięcych koszmarów, czyli coś, co mi osobiście nigdy się nie przeje. Tajemniczy mężczyzna porywający dzieci i chłopiec, który fartem takowego porwania uniknął. Od momentu spotkania z bestią minęły lata, a jego wciąż nawiedzają wyrzuty sumienia, iż nie zapobiegł nieszczęściu. Gdy był mały stanął niemalże twarzą w twarz ze Szczurołapem i jego ówczesnym żywym łupem. Nie zrobił niczego, by pomóc innemu dziecku, sparaliżowany strachem schował się w kabinie ubikacji i przeczekał czającą się za drzwiami nieuchronnie nadchodzącą tragedię. W dorosłym życiu pracując na stanowisku profilera dochodzić będzie sprawiedliwości, badając zaburzone mózgi zwyrodnialców i próbując zrozumieć ich chore motywacje. Niestety, nie będzie musiał czekać zbyt długo, by koszmary sprzed lat znów go nawiedziły…
„Człowieka z dymu” można określić mianem powolnego thrillera psychologicznego, w którym wyraźnie wyczuwalna jest atmosfera grozy kojarząca się z legendami o Czarnej Wołdze. Skradająca się za plecami postać tajemniczego mężczyzny, a następnie kroczenie jego śladami w celu rozwiązania zagadki dostarcza sporo wrażeń. Choć nie ma tu wartkiej akcji, to sposób budowania narracji jest angażujący i potrafi trzymać w napięciu. Naprzemienna narracja spisana z kilku punktów widzenia, oraz ulokowana w odległych ramach czasowych sprawdza się tu doskonale, gdyż pozwala autorowi zamącić w umysłach czytelników, tak jak zrobił to z umysłami swoich bohaterów.

